Rozdział 4
Dosyć długo rozmawiałam z nim, więc położyłam się dopiero o dwunastej. Rano zaczęłam się pakować, bo jutro wyjeżdżamy z ... Marcinem. Okazało się, że ma jechać z nami. Spakowałam już bluzki z długim rękawem bo przez lato nie będę ich używać. Kostim kąpielowy też już spakowałam. I resztę rzeczy też. Poszłam ostatni raz pożegnać się z Karoliną . Oby dwie płakałyśmy i umówiłyśmy się, że przyjedzie do mnie już za tydzień. Spakowałam jeszcze laptopa, ramkę na zdjęcie , na którym jestem z Karolą , potrzebne rzeczy i mój pokój stał się pusty. Mebli nie musiałyśmy przewozić, bo podobno mam już wszystko gotowe. Nadeszła noc jak zawsze umyłam się, przebrałam, wyczyściłam zęby i położyłam się spać. Mama kazała obudzić mi się czwartej nad ranem, więc o tej porze byłam już na nogach. Poszłam zrobić poranną toaletę i poszłam na dół zjeść śniadanie. Mama jeszcze zabiegana latała po całym domu sprawdzić czy czegoś nie zapomniała. Na szczęście o godzinie piątej wyjechaliśmy . Jeżeli chodzi o dom został on sprzedany. Dojechaliśmy o piętnastej. Zobaczyłam willę przed moimi oczami i usłyszałam głos pana, był to ten Michał. Marcin zaprowadził mnie do mojego pokoju. Ujrzałam wielki pokój z widokiem na morze i z łazienką. - Mam nadzieję, że się podoba- zapytał. - I ty jeszcze pytasz?? Jest wspaniały.- powiedziałam. Zaraz do pokoju weszła mama i się zapytała- Zosiu, czy pokój ci się podoba-.-No jasne- opowiedziałam.- Za 10 minut obiad-.- Dobrze będziemy na dole-. Po obiedzie poprosiłam Marcina by zabrał mnie na plażę. Ubrałam krótkie spodenki, zwykłą bluzkę na ramiączkach, japonki i byłam gotowa do wyjścia. Zapukałam do jego pokoju i wyszliśmy z domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz